Sesja ślubna w Tatrach – wschód słońca na Szpiglasowej Przełęczy
Cytuję “lubimy wrażenia!” – Zuza napisała do nas dając nam jasno do zrozumienia, że plener ślubny ma być w Polsce, w pięknych górach. Zdecydowanie chciała wyjątkową sesję ślubną. Karola rozpoczęła przeszukiwanie internetu i google maps. Następnie zrobiła research dotyczący inspiracji i jest natrafiła na TO – Szpiglasowy Wierch, czyli szczyt w Tatrach Wysokich mierzący 2172 m. n.p.m.
Na decyzję o całości pleneru czekaliśmy może z 3 godziny, Pan młody musiał wrócić z pracy 🙂 Odpowiedź była jasna… Zebraliśmy nasze rzeczy, wsiedliśmy do auta i wyruszyliśmy w drogę na parking do Polanicy znajdującej się koło Zakopanego. Dojechaliśmy do ostatniego parkingu przed szlabanem oznakowanym TPN “Tatrzański Park Narodowy”. Park zdecydowanie zadbał o to, aby turyści zrobili sobie porządną rozgrzewkę zanim ujrzą pierwsze szczyty Tatr.
Każdy plener niesie ze sobą niespodziewane przygody.
Sesja ślubna w Tatrach – wschód słońca na Szpiglasowej Przełęczy
No to zaczynamy – sesja ślubna w Tatrach na Szpiglasowej Przełęczy

Przebudziliśmy się i rzuciliśmy okiem na nocnych wspinaczy szlaku na Rysy. Wstaliśmy, zmieniliśmy ciuchy, a Młoda Para ubrała się w stroje weselne. Zaczęliśmy przygotowywać nasze aparaty i czekaliśmy na pierwsze promienie Słońca. W międzyczasie dotarły do nas dwie ekipy, które popijały kawę komentując ten piękny wschód słońca.
Suknia ślubna Zuzy robiła nie byle wrażenie – wyglądała zniewalająco! Około dwu godzinna sesja ślub na szczytach gór minęła w mgnieniu oka. Z ogromną uwagą przeskakiwaliśmy pomiędzy skałami, ustawiając Parę Młodą do zdjęć ślubnych. Oczywiście mieliśmy w uwadze bezpieczeństwo 🙂 A to wszystko żeby efekt finałowy w foto-książce czy klipie ślubnym był wystrzałowy.
Wszystko pięknie się udało, spakowaliśmy się i zaczęliśmy przygotowania do zejścia. No i jak zwykle coś się musiało stać… Gdy dopinałem plecak, z ręki wypadł mi śpiwór. Widzieliśmy jak turla się po skarpie prosto do przepaści. W normalnych warunkach rzuciłbym się za nim. Moje ciało już się napięło do wykonania skoku, ale umysł wyraźnie krzyczał “NIE”. Taka niby skrajna sytuacja – strata śpiworu, nie tak dużo wartego, ale jednak zawsze czujemy tę nagłą pustkę…
Piękny plener, a jeszcze piękniejsze wspomnienia 🙂
Zejście ze szlaku przebiegło bardzo szybko. Minęliśmy napływająca falę turystów i przeszliśmy w dół obok mnicha w kierunku morskiego oka. W drodze powrotnej, lekko przynudzałem całą ekipę, ciągle gadając o utracie śpiwora 🙂 W końcu dotarliśmy do auta, brudne ubrania ślubne wrzuciliśmy do bagażnika i wyruszyliśmy. Naszym kolejnym celem było JEDZENIE. Jednak wspaniałe produkty stacji paliw musiały zaspokoić nasze potrzeby i uzupełnić niedobory kaloryczne. No i mieliśmy to! Po kilku godzinach byliśmy już w domu 🙂
Jeżeli spodobał Ci się nasza plener poślubny w Tatrach, zachęcamy do zerknięcia na inne plenery, które wykonaliśmy jak ten z rejonu włoskiego Bari. Wszystkie sesje i plenery możecie zobaczyć na naszej stronie internetowej! 🙂
Zobaczcie też nasze social media jak Instagram czy Facebook 😉
Serdecznie zapraszamy <3
Karolina i Dominik 🙂